Wypuścili mnie z klatki… a właściwie z pasów!
Konkretnie chodzi o pięciopunktowe pasy w wózku dziecięcym, a jeszcze konkretniej w moim. Dzięki temu w zeszłym tygodniu moje życie osiągnęło zupełnie nową jakość. Okazuje się, że całe to spacerowanie nie musi się ograniczać li tylko do obserwacji liści i kaczek oraz do spania jak zabita. Moi dzielni Rodzice po raz pierwszy odważyli się odwinąć mnie z milionów kocyków, wyplątać z setek szelek i… cóż, od przebywania luzem na świeżym powietrzu się nie umiera. Co potwierdzam niniejszym pisząc ten wpis post factum.
Dzięki tej niezwykle odważnej akcji Rodziców dowiedziałam się, że na świecie istnieją place zabaw. A na placach zabaw istnieją huśtawki. Prawie takie jak w domu.
Co więcej, na placach zabaw są również inne huśtawki. Zupełnie nie takie jak w domu.
Mam tylko niejasne wrażenie, że na tej drugiej huśtawce czegoś, a właściwie kogoś mi brakowało. Ale skoro już wiem, do czego służy plac zabaw, to mam całe życie na poszukiwania. Drżyjcie narody :] Nie dam się już więcej bezwolnie pchać pogrążonym w lekturze Rodzicom!… no, chyba że akurat będę miała ochotę na drzemkę…


Komentarze (1)
I jeszcze bucików brakuje! Ech, zabronili kupować, a tak bardzo chciałam. Buziaki
Zostaw komentarz