…nie mam rączek jedenastu. :/
Nosz normalnie ledwie człowiek na nogi stanie, a już go do roboty gonią. :/ W sumie to trochę sama się gonię, ale jak tu się nie gonić. Przyjdę do łazienki (ha, mogę już przyjść! :] ), zobaczę, jak Mama pranie sortuje, co skarpeta to decyzja, to przecież siądę, pomogę, co się będzie biedna męczyć.
Pójdzie potem człowiek do graciowni (pójdzie, bo wreszcie może! :D ), zobaczy, w jakim tempie Tata wiesza to pranie, to przecież weźmie i pomoże, bo inaczej Tatę świt na tym wieszaniu zastanie. I tak chodzi człowiek i pomaga, bo co robić. :/
Ja nie wiem, jakim cudem Rodzice nie zginęli marnie beze mnie, ale że sobie dalej beze mnie nie poradzą, to rzecz pewna. Ale wiadomo, jak już się chodzić umie, to pewne obowiązki trzeba wziąć na siebie.

Komentarze (3)
Brawo Maja! Musisz pomagać, bo widać, że Rodzice mają problemy.
Jest doskonała :D
Majeczko, słów zachwytu brakuje na taką pracowitość i na tak wspaniałą (bo pionową) postawę życiową
Zostaw komentarz