Grudzień 2009- archiwa
Mikomajek
Właśnie się dowiedziałam, że z okazji Świąt składa się życzenia osobom, które się lubi.
Zatem życzę Wam wszystkim, moi kochani Czytelnicy, aby ten świąteczny czas był dla Was czasem świetnej zabawy. Abyście mogli bawić się z tym, z kim chcecie i tak, jak chcecie. Aby nikt Wam nie mówił, co macie robić i abyście robili wyłącznie przyjemne rzeczy. I żeby Was od tych przyjemnych rzeczy brzuszek nie bolał. No i oczywiście mnóstwa fantastycznych, wymarzonych zabawek pod choinką :)
23 gru 2009 Komentarze (3)
Raport #10
Dziś Raport jubileuszowy. :) Będzie obfitował w opowieści dziwnej treści, bo w tym miesiącu Rodzice wypsztykali wszystkie fajne zdjęcia w poprzednich wpisach. :/
Ponieważ to Raport, więc raportuję – w tym miesiącu byłam zdrowa. :)
A z fajnych rzeczy, “ważam” (bywa, że ważę) już 10 kilogramów! :] Póki co trochę się kręcę wokół tej wagi, ale dycha pękła, i tego się trzymajmy. Chyba też urosłam wzdłuż, ale tego jeszcze nie ma jak sprawdzić, bo nie umiem jeszcze tak całkiem prosto stać, a u lekarzy w tym miesiącu wyjątkowo nie byliśmy. Dość powiedzieć, że zaczęłam wystawać ze swojego kubła samochodowego i Rodzice musieli zafundować mi prawdziwy fotelik. :]
Nadal nie umiem chodzić! :( Nosz do jasnego chodzika! Staram się, kombinuję, próbuję, ale ciągle nic. :/ Sporo chodzę z pomocą Rodziców, ale to jednak nie to, no i zazwyczaj mam wtedy niewielki wpływ na kierunek, a Rodzice z reguły wybierają kierunki mało interesujące. Umiem już za to schodzić z fotela, z kolan rodziców i trochę z łóżka. :)
Umiem też już całkiem dobrze stać! Tę umiejętność wykorzystuję do zwiększenia pułapu, z którego rzucam zabawkami. Rzucanie zabawkami jest strasznie fajne! :) Tata mówi, że wkrótce poznamy sąsiadów z dołu.
Czasem, sama nie wiem kiedy, zamieniam się w Mumaka. :O O Mumakach wiadomo niewiele. Składają się z zewnętrznej warstwy kocogrzejnej i rdzenia mumaczego. Nie poruszają się w ogóle, za to potrafią przyciągać przedmioty czołem. Świadkiem pierwszej przemiany w Mumaka była Babcia Krysia.
Napisałabym jeszcze, ale Tata mnie goni od pisania. Rodzice są strasznie zalatani, bo, o ile dobrze zrozumiałam, jest Mikołaj i przyjedzie Święty Sajgon.
Pozdrowienia od Mumaka! :)
20 gru 2009 Komentarze (3)
Idzie zima?
Słyszałam dzisiaj plotki, że za parę dni ma nadejść straszna mroźna zima. Jedną zimę już przeżyłam (przynajmniej kawałek), więc to dla mnie nie pierwszyzna. W zeszłym roku Rodzice na cześć zimy ubierali mi na głowę dziwne zwierzę:
Ubieranie tak Dziwnego Zwierzęcia™ nie należało do moich ulubionych rozrywek.
Ciekawa jestem, co Rodzice wymyślą w tym roku i czy nadal nie lubię strasznej mroźnej zimy. Jak się dowiem, to Wam powiem :)
13 gru 2009 Komentarze (3)
Nowy sprzęcior!
Długo czekałam na tą chwilę, rosłam, tyłam, wszystko w miarę skromnych możliwości. W końcu się udało – Rodzice przesadzili mnie w prawdziwy, samochodowy fotelik! :D Nie jeżdżę już jak jakiś ogór – w wiaderku, tylko w fotelu, przodem do przodu, jak człowiek. :]
Wiązałam wielkie nadzieje z widokami za oknem, niestety pozostały one niespełnione. Widoków nie było. Ale jak już Tata umyje samochód w ogóle, a okna w szczególe, to kto wie? :)
Koniec końców, czy to z emocji, czy to z braku widoków – podczas dziewiczej podróży w foteliku (ze sklepu do domu) zmorzył mnie sen. :(
8 gru 2009 Komentarze (7)
Zdjęcie tygodnia
Powrót do dzieciństwa. A właściwie to żaden powrót, bo nigdy nie byłam w takim dzieciństwie, w którym używałabym “moćka”. Za to dzisiaj znajazłam jednego w moim pudle z zabawkami i okazało się, że świetnie pasuje do mojej buzi. Więc sobie z nim chodziłam, a koty mi zazdrościły :)
6 gru 2009 Komentarze (1)
Moja mama mnie nie docenia!
Chciałam się dzisiaj poskarżyć. Mama traktuje mnie jak jakieś małe dziecko! I myśli, że ja to nic nie rozumiem! Właśnie w tej chwili chodzi po pokoju i powtarza, jak to się nacięła i jaka ja jestem mądra. :)
A było to tak: Mama dostała dla mnie klocki od Mikołaja (Mama myśli, że ja nie wiem, kto to Mikołaj, ale oczywiście po raz kolejny jest tu w błędzie). Klocki leżały sobie w pudełku na środku dywanu. Ponieważ lubię pudełka, zaczęłam się wspinać na pudełko i jeździć nim sobie po całym pokoju. Mama stwierdziła, że w takim razie weźmie klocki do wyszorowania, żeby mi dać do zabawy. Jak pomyślała – tak zrobiła. Wzięła parę klocków, zamknęła pudełko i poszła do kuchni. A ja, skoro zobaczyłam, że w środku pudełka są klocki, otworzyłam je sobie i wyjęłam te, które Mama zostawiła w środku. Kiedy Mama wróciła z umytymi klockami, ja już bawiłam się w najlepsze. Klockami. Brudnymi :)
4 gru 2009 Komentarze (3)
Pierwszy atak genów – dziedzictwo po dziadkach taternikach :)
Dzisiaj zamiast czytania będzie patrzenie.
3 gru 2009 Komentarze (2)


















