Wrzesień 2009- archiwa
Raport #7
Sezon szpitalno-chorobliwy nieśmiało uznaję za zakończony. :)
Od ostatniego Raportu minęły tylko dwa tygodnie, więc nic nowego w sumie nie przygotowałam… Ten Raport będzie głównie o zabawie. :)
Żeby mieć siłę do zabawy, trzeba dużo jeść! Lubię to nowe jedzenie, pod warunkiem jednak, że nie przygotowuje ani nie podaje go Tata. :] Po prostu jedzenie zrobione lub choćby podane przez Mamę jest dużo lepsze! Zaczęłam też uczyć się jeść samemu! :D Uważam, że już umiem, chociaż Rodzice są odmiennego zdania…
Sama zabawa również nie jest już tak prosta, jak kiedyś – wszystko rozbija się o proces decyzyjny:
Najwspanialszą zabawką są koty! :D Niestety, koty nie zawsze są w danym momencie dostępne – Skumbrię mogę właściwie tylko oglądać, bo kiedy zbliżę się na odległość głaskalniczą, czmycha w popłochu. Myniek za to bardzo dobrze znosi zabawę ze mną! :) Czasem robi smutną minkę, kiedy zostanie mi w ręce pęczek kłaków, ale to nie specjalnie! Nie umiem jeszcze dobrze głaskać kotów, chociaż Tata uczy mnie codziennie, i ponoć robię już postępy. Dość powiedzieć, że Myniek nie za każdym razem ucieka na mój widok. :]
Kolejną ukochaną zabawką jest mikser. :) To jest stary mikser, bo nowego Rodzice czemuś nie chcą mi dać do zabawy. :/ Ale stary też jest fajny, ma długi kabelek, który wreszcie mogę obgryzać, a jak się nim rzuca o podłogę, to wypadają z niego smakowite okruszki Mamowych ciast. :)
Mam też specjalny garnuszek, który śpiewa piosenki. Jest doskonały w tym śpiewaniu! Nie dość, że się nie męczy od śpiewania jak Rodzice, to jeszcze ma bardzo ciekawy wpływ na nich! :) Po kilkudziesięciu wykonaniach garnuszkowej piosenki Rodzice sami zaczynają ją śpiewać, nucić lub gwizdać, a potem wykrzykują różne dziwne wyrazy, których nie rozumiem. :)
Wystarczy trochę pomarudzić, żeby zjawiła się kolejna bardzo fajna zabawka – Tata. :] Tata jest bardziej odporny na głaskanie od Myńka, ale też mniej mięciutki. Można go obgryzać, chociaż wtedy trochę jęczy. Najfajniej jest jednak, kiedy Tata weźmie mnie “na barana”, albo zapewni siłę nośną do lotu koszącego nad kotami. :)
Niestety, czasem zabawy jest zwyczajnie więcej, niż sił. :)
Coraz ciekawiej jest podczas kąpiółek – odkryłam, że mogę sama siadać, obracać się na brzuch i machać kończynami, można też wstać i spróbować wyjść z wanienki. :) Rodzicom to wszystko nawet się podoba, tylko potem nie mogą uzgodnić, kto dzisiaj “jedzie na szmacie”. Po co mieliby jeździć na szmacie, skoro mają samochód?
Po kąpiółce Rodzice mają wielką ambicję położyć mnie spać. Pora to średnia na spanie, bo właśnie wtedy najlepiej uprawiać wspinaczkę hiMAMAistyczną bądź TATArniczą. :) Jednak z ciepłą Mamą w łóżku to ciężko nie zasnąć, na szczęście zdarza mi się obudzić, kiedy Rodzice mnie odkładają do łóżeczka, wtedy całą zabawę można zacząć od nowa! :)
Z umiejętności rozmaitych nadal trenuję stanie – bez problemu potrafię już stać i trzymać się czegoś jedną ręką, pracuję teraz nad staniem bez trzymanki! :] Parę razy się już udało, chociaż czas stania pozostawia jeszcze trochę do życzenia. Ale za miesiąc, kto wie? Może przeczytamy się już na stojąco? :)
16 wrz 2009 Komentarze (0)








