Sierpień 2009- archiwa
Raport #6
“Obyś żył w ciekawych czasach“, mówi stare, żydowskie przekleństwo. Czasy ostatnimi czasy jako żywo były ciekawe. ;)
Jak się nietrudno domyślić, jestem już w domku, cała i zdrowa. Do szpitala trafiłam na tydzień, bo musiałam brać antybiotyk. A antybiotyk dostałam, bo mnie jakaś bakteria żarła. Tak czy inaczej, ze szpitalem, antybiotykiem i bakterią już koniec. :]
Pomijając epizod szpitalny, mijający miesiąc był bardzo fajny! Jak z poprzedniego wpisu można się dowiedzieć, byłam w Zielonej Górce, ale zanim byłam w Zielonej Górce, to byłam jeszcze na weselu Moniki i Tomka w Gorzowie Wielkopolskim.
Bardzo mi się podobało, bo wesele było w lesie (dużo liści!), Dziadkowie mnie wywozili na spacerek co i raz, i tradycyjnie zachwycano się moją skromną osobą (chociaż łatwo nie było, bo miałam konkurencję). :)
O pobycie w Zielonej Górce już napisałam, tylko chciałam się jeszcze pochwalić zdjęciem z Dziadkiem Jurkiem…
…i powtórzyć raz jeszcze, że bardzo mi się podobało!
A w domu trenuję co raz to nowsze potrawy. Po marcheweczce (która jednak wchodzi najlepiej) przyszła kolej na rozmaite kremiki jarzynowe, kaszki, kleiki i co ino.
Ponieważ jestem już Dużym Dzidziem, dostałam nowe krzesełko karmicielne!
Całkiem wygodna sprawa. :]
Nauczyłam się już całkiem dobrze raczkować! :D
Zapuszczam się już sama do przedpokoju…
Osiągam już prędkość ok. 0,4 Uciekającego Myńka. :> Tym samym udało mi się już parę razy obślinić śpiącego kota, zanim ten zdążył się obudzić i czmychnąć. :]
Trenuję też pierwsze skoki, na razie na miękkim. Do opanowania pozostała jeszcze sztuka lądowania. :]
Za to nauczyłam się już normalnie siedzieć! Umiem siedzieć na każdym możliwym podłożu i u Rodziców na rękach, a ostatnio opanowałam też umiejętność siadania przez lewą nogę (bo wcześniej umiałam tylko przez prawą). :]
Myliłby się jednak ten, któren sądziłby, że tak ambitny dzidź jak ja poprzestanie na siadaniu. :] Stwierdziłam, że nie ma na co czekać i od razu wzięłam się za stawanie. :]
Wszyscy oczywiście się wstępnie zachwycili, ale potem pani rehabilitantka powiedziała, żeby mi jeszcze nie pozwalać wstawać za bardzo, że niby za wcześnie, że mięśnie i kręgosłup nie rozwinięte, i że póki co mam raczkować. Ale kiedy ja chcę wstawać! :( Na pocieszenie Rodzice nie zamykają już mnie za często w kojcu, bo wspinałam się po szczebelkach. :] Stąd też bywam na pokojach, a konkretnie – na przedpokojach głównie. :]
Nadal testuję nowe formy przemieszczania się:
A skoro przy transporcie jesteśmy, to Rodzice przestawili mi spacerówkę przodem do przodu.
No zupełnie nowa jakość! Nie widać co prawda Rodziców, ale na nich już się napatrzyłam, za to mam wreszcie widok na cały świat przede mną, no i widzę, dokąd mnie wiozą! :)
W ramach rekompensaty za opóźnienie (przepraszam!) poniżej kolejny filmik, tym razem ze starcia z kwaśnym jabłkiem.
30 sie 2009 Komentarze (5)
Za chwilę dalszy ciąg programu
Niestety, Raport opóźni się trochę, bo zachorowałam i siedzę w szpitalu na antybiotyku. :( Nic poważnego mi nie jest, właściwie to już czuję się dobrze, tylko muszę skończyć brać antybiotyk. No i nudzę się w tym szpitalu jak mops. :( Ze mną nudzi się Mama, a Tata wpada ponudzić się z nami przed pracą i po pracy. Jakoś w okolicy wtorku, środy mam nadzieję wrócić do domku, to wtedy napiszę Raport i wszystko Wam opowiem.
21 sie 2009 Komentarze (3)
Zielona Górka!
W końcu byłam w Zielonej Górce! U Dziadków! :)
Strasznie fajnie było w Zielonej Górce, i nawet samochodem jechało się całkiem dobrze, bo Rodzice umyślili sobie jechać o dziwnych porach i w obie strony większość podróży przespałam. :]
W Zielonej Górce jest bardzo fajny taras, na którym zawsze jest dużo ludzi, a za tarasem jest trawa! Można sobie ją podszczypywać z kocyka, kiedy nikt nie patrzy. :] I byłam też u Pradziadków (też mają fajny trawnik z trawą), i u, hmm, Pra-Niani? (Nie ma trawy.) Bardzo mi się podobało, bo wszyscy wokół mnie skakali, i się mną zachwycali (poniekąd słusznie ;), a do tego jeszcze zgłębiłam tajniki siadania bez przewracania się, dzięki czemu zyskałam wreszcie dwie sprawne ręce! Tym samym moje możliwości obślinialnicze wzrosły wielokrotnie. :] A, i jeszcze telewizor widziałam! To taki wielki monitor bez klawiatury i bez myszy, a więc nieinteresujący, bo co tu obśliniać.
Bardzo chętnie przyjadę jeszcze do Zielonej Górki! A Tata mi się tu złośliwie śmieje, że autostrada z Warszawy do Świecka będzie najwcześniej w 2012 roku, to niemalże już sama będę mogła sobie przyjechać. :> Niech się śmieje i płacze, ja chcę do Zielonej Górki jak najczęściej! :> A tu jeszcze kilka zdjęć zielonogórkowych:
A, i jeszcze ogłoszenia parafialne (Tata mi kazał napisać): poprawiono filmik z ostatniego Raportu, teraz powinien już dać się otworzyć na gorszym łączu, ale za to jakości jest dość paskudnej. Żeby przyspieszyć ładowanie strony głównej, wszystkie filmiki są teraz w rozwinięciach postów. Żeby zobaczyć taki filmik (i resztę postu), trzeba kliknąć w link [Czytaj dalej →] na końcu postu.
Do przeczytania w Raporcie już niebawem! :)
11 sie 2009 Komentarze (3)























