Losowy obrazek... odśwież, a zobaczysz inny!

Lipiec 2009- archiwa

Raport #5

Mam już sześć miesięcy! Czyli obchodzę, jak twierdzą Rodzice, pół-rodzinki. :) Z mojego punktu widzenia nic się nie zmieniło, ale Rodzice uznali, że to przełom w moim życiu, że teraz stałe jedzenie i w ogóle. Niech im będzie.

Łażę już coraz sprawniej. Nie jest to do końca to, co by mnie satysfakcjonowało (wciąż nie doganiam kotów), ale cztery kończyny to jednak strasznie dużo i nie ogarniam ich wszystkich na raz.

Czworonóg. :)

Czworonóg. :)

Za to coraz częściej udaje mi się dopaść kawałek kota z zaskoczenia. :] Ponieważ poruszam się póki co z prędkością dryfu kontynentalnego, dany kot nie zauważa tak wolnego ruchu i czasem udaje mi się capnąć a to łapkę, a to ogonek… :) Strasznie lubię nasze koty (miętosić :> ), koty chyba też coś przeczuwają, bo zaczynają czmychać na sam mój widok. :(

Mnie tu nie ma. Proszę nie zabierać łapki. :>

Mnie tu nie ma. Proszę nie zabierać łapki. :>

Ponieważ jestem już duża (ponoć), to Rodzice zdjęli z wózka gondolę i przesadzili mnie do spacerówki! Po chwili zwątpienia pokochałam spacerówkę miłością pierwszą – jest super! Można teraz wygodniej oglądać liście, lepiej też widać Rodziców (robią śmieszne miny, kiedy widzą, że na nich patrzę), no i czuję się teraz jak prawie dorosły dzidź! :]

Fajnie!

Fajnie!

Dobrze, że akurat w lato załapałam się na spacerówkę, powietrze miło chłodzi stópki. :]

Stópka na Dolince.

Stópka na Dolince.

Z podróży bliższych i dalszych, byłam w odwiedzinach u Cioci Ani! :) Caaały dzień spędziłam wylegując się na trawie (czemu Rodzice nie pozwalają jeść trawy?), a Ciocia Ania i jej Mama nigdy nie przepuszczały okazji, żeby się ze mną pobawić.

Aaa, łachoczą!

Aaa, łachoczą!

Byłam też z Rodzicami i z wujostwem Adasiostwem na Dolince, na brydżu. Brydża już wcześniej widziałam, więc wiem, o co chodzi – brydż to taka gra, w której nie wolno ślinić kart. :(

Szlemik? Ślinik?

Szlemik? Ślinik?

Swoją drogą, dziwnych przyjaciół mają moi Rodzice…

Dobrze, że śpię i tego nie widzę.

Dobrze, że śpię i tego nie widzę.

Poza spacerówką, testuję też inne środki transportu. :]

Szumią dzidzie na gór szczydzie. :>

Szumią dzidzie na gór szczydzie. :>

Robię się też coraz elegantsiejsza! :) O co akurat nie trudno, zważywszy na wątpliwy fason mojej czapki – pilotki… :/

Testuję chustkę.

Testuję chustkę.

Coraz mniej też się boję aparatu fotograficznego, do prób polizania obiektywu włącznie. :]

O. Tata uczepiony aparata.

O. Tata uczepiony aparata.

Z nowych umiejętności, to prawie już umiem siadać! :D Prawie, bo na razie muszę się przy tym podpierać, co trochę odbiera radość z siedzenia, i jeszcze nie opracowałam metody wyjścia z pozycji siedzącej (ale Rodzice pomagają, kiedy wrzasnę :).

Siedzenie jest mocno przereklamowane.

Siedzenie jest mocno przereklamowane.

Zaprzyjaźniam się też z kubkiem-niekapkiem. Znaczy, lubię się nim bawić, bo do picia się nie nadaje – to kubek-niekapek-i-nic-nielecik. :| Kiedy z kolei Rodzice przerobili kubek na kapek, wszystko mi z niego wyleciało gdzieś na ubranko i nic się nie napiłam. Chciałam sobie wysączyć mleczko z ubranka, ale Rodzice natychmiast zaczęli mnie przebierać. Nic z tego nie rozumiem.

Nic nie kapie. Nic nie leci. Tak to miało działać?

Nic nie kapie. Nic nie leci. Tak to miało działać?

Za to dzisiaj dostałam moje pierwsze prawdziwe jedzenie! :D Strasznie na to czekałam, bo Rodzice takie fajne rzeczy jedzą, a mi nic do tej pory nie dawali, nawet talerza zrzucić ze stołu nie pozwalali, jak siedziałam akurat na kolanach. Dostałam marcheweczkę. :] Fajna jest marcheweczka, smaczna, i kolor w porządku. :) Poniżej przydługi film z moim pierwszym spotkaniem z marcheweczką. Nie dla osób wrażliwych na dużą ilość marcheweczki i/lub brudne dzieci. ;)

[Czytaj dalej →]

16 lip 2009   Komentarze (2)

Aż się chce wyjść z kina!

Mama się uparła, że uwieczni na filmie, jak już umiem łazić. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo trochę jeszcze truchleję na widok aparatu. Tak więc, na specjalne życzenie czytelników, prezentuję film, na którym nic się nie dzieje. :]

[Czytaj dalej →]

1 lip 2009   Komentarze (5)