Losowy obrazek... odśwież, a zobaczysz inny!

Kwiecień 2009- archiwa

Przyroda szaleje!

Z okazji pięknej pogody tym razem nie będzie o mnie, tylko o pięknych okolicznościach przyrody. I niepowtarzalnej. :)

Na naszej przydomowej Dolince Służewieckiej cały rok jest fajnie, ale co teraz natura wyprawia, to się w głowie nie mieści! Co krok się człowiek potyka o jakiegoś ptaka czy innego dzikiego zwierza! I wszystko pachnie wiosną, wspomniane ptaszęta świergulają (jak mawia Prababcia Zdzisia :), no żyć się chce!

Jak widać na powyższych zdjęciach, Mama podjęła próbę uwiecznienia tego bogactwa, a Tata potem po kolei wyśledził, który stwór jest który. Wyszło, że to same najpospolitsze, miejskie ptactwo, ale zabawę we trójkę mieliśmy bardzo fajną. :) To takie ptasiarstwo na miarę naszych możliwości. ;)

23 kwi 2009   Komentarze (4)

Wielkanoc

Alleluja i do przodu! :)

Alleluja i do przodu! :)

Niniejszym chciałabym złożyć wszystkim moim kochanym Czytelnikom najcieplejsze wiosenne życzonka nieustającej pogody w serduchach i za oknem :)

Do życzeń oczywiście dołączają się Rodzice.

12 kwi 2009   Komentarze (1)

Imieninki

Właśnie dowiedziałam się, że dzisiaj są moje IMIENINY. Dzisiaj, znaczy się 9. kwietnia. Wg kalendarza w kuchni, bo kalendarz w przedpokoju wskazuje zupełnie inną datę ;) Ale na poparcie kalendarza w kuchni mamy też Wikipedię, więc niech będzie.

Ojej, dla mnie?

Ojej, dla mnie?

Imieniny arbitralnie zarządziła moja Mama. Stwierdziła przy tym, że nic jej nie obchodzi fakt, iż tutaj (czytaj: w okolicy Warszawy) generalnie imienin się nie obchodzi i w ogóle co to za święto.  Mama orzekła, że co dwa prezenty to nie jeden (nie mogę się z nią nie zgodzić ;D) i dlatego zwyczajem zielonogórskim będę obchodzić zarówno imieninki, jak i urodzinki. Zwłaszcza, że kobietom w pewnym wieku do urodzin nie wypada się już przyznawać, więc myśląc przyszłościowo – imieniny mogą mi się przydać. Poza tym wpisują się w rodzinną konwencję świąt kwietniowych – imieniny (także zarządzone przez Mamę) Taty, imieniny Dziadka Jurka, urodziny Babci Zosi, urodziny Babci Krysi… No i przede wszystkim: do Dnia Dziecka jeszcze tak daleko!…

9 kwi 2009   Komentarze (4)

Raport #2

Spokojnie życie mi płynie… Z akcentem na “mi”, bo Rodzice czemuś narzekają. :)

Wszystko przez to, że zrobiłam sobie przerwę w rośnięciu. Na jakiś tydzień. :) Rodzice zaczęli wozić mnie po lekarzach, padło magiczne słowo “szpital”, po czym natychmiast zaczęłam rosnąć dalej. ;) Trzeba Rodzicom wrażeń dostarczać, prawda? :]

Co u mnie? Furorę robi leżaczek.

:

:

Bardzo lubię drzemać w leżaczku. Rodzice też lubią, kiedy drzemię w leżaczku, bo mogą sobie wtedy oglądać House M.D. na komputerze. :)

"Na jamochłona"

"Na jamochłona"

Coraz śmielej szaleję na macie. Koty przyglądają się temu z ponurą rezygnacją, przeczuwając chyba, czym to się skończy. :)

KOTY. KOTY SĄ MIŁE.

KOTY. KOTY SĄ MIŁE.

Doszło do tego, że Skumbria zaczęła mnie naśladować. :]

Wcale tak nie ziewam!

Wcale tak nie ziewam!

Ale za to nauczyłam się już całkiem ładnie podnosić głowę! :]

Świat z poziomu Mai.

Świat z poziomu Mai.

Jeśli chodzi o inne umiejętności, to nauczyłam się przewracać z pleców na boki. :] Całkiem obrócić się jeszcze nie umiem, ale to raczej kwestia czasu.

Coraz więcej umiem powiedzieć! :) Konkretnie, to umiem już powiedzieć “ee” i “aa”. Umiałam też inne rzeczy, ale Tata się śmiał, że mówię umlautami, więc przestałam. :> A, i umiem już się chichrać całkiem fajnie, tylko póki co bezgłośnie. :)

Jak już wspominałam, z ponurym losem pomału godzą się koty. Doszło do tego, że podczas kąpiółki przychodzą same z siebie do graciarni i ze smętnymi minami czekają na ważenie, zaś na samej wadze dają się układać niczym szmatki. :)

Myniek zeszmacony

Myniek zeszmacony

Swoją drogą, jeśli chodzi o Wyścig o Złote Kalesony, to Myniek jest już prawie mój! :D Skumbria postanowiła się oderwać od peletonu, ale prześcignięcie i jej to już tylko kwestia czasu.

Ostatnio Rodzice zaczęli zabierać mnie z sobą na imprezy. Pomysł mi się podoba, bo przynajmniej oglądam trochę świata, no i zawsze znajdzie się ktoś gotów mną zachwycić. :] Na pierwszy ogień poszła impreza z okazji urodzin Władka.

Imprezujemy

Imprezujemy

Z okazji przyjścia lata (przynajmniej za oknem) Rodzice zabrali mnie na spacerek po Polu Mokotowskim, zakończony spotkaniem z ich znajomymi.

Z Mamą

Z Mamą

Jeszcze bardziej z Mamą

Jeszcze bardziej z Mamą

Z Rodzicami

Z Rodzicami

Mam nadzieję, że lato już tak zostanie, fajnie tak sobie siedzieć na powietrzu, zamiast w wózku, pod kocykiem i jeszcze zakutana w pancerny kombinezonik.

PS. Dziękuję Sokołowi za udostępnienie zdjęć z imprezy Władkowej! :)

6 kwi 2009   Komentarze (3)