Losowy obrazek... odśwież, a zobaczysz inny!

Marzec 2009- archiwa

Wyścig o Złote Kalesony – suplement

Tata mi dopisał tabelkę i umieścił ją w poprzednim wpisie. W tabelce są cztery wartości: pierwsza, opisana “ostatni” :) , to mój przyrost wagi z ostatniego ważenia. Kolejne – “4 dni”, “7 dni” i “30 dni” to średnie przyrosty wagi za, odpowiednio – 4, 7 i 30 dni. Przyrostem “ostatnim” nie należy przejmować się w ogóle. Zawartość jednej pieluchy spokojnie może przewyższyć cały mój dzienny “urobek”, do tego dochodzą błędy pomiaru i moje humory. :) Pierwszą wartością, którą ewentualnie można zacząć się przejmować, jest średnia z ostatnich 4 dni. Według pani doktor to minimalny czas, w jakim można mieć jakieś pojęcie o tym, co się dzieje z wagą. Jednak lekarze zazwyczaj pytają o przyrost z ostatniego tygodnia i miesiąca, i właśnie przyrost miesięczny trafia do wszystkich oficjalnych papierów.

Według różnych lekarzy, różna jest norma przyrostu małych Majów. :] Najpopularniejsza to 30 gram na dobę, ale ją zostawmy dla dzieci karmionych butelką i startujących z niższej wagi. :] Moim rodzicom powiedziano, że dopóki przyrost wagi nie spada poniżej 16-20 gram, to nie ma się czym przejmować. (Nie znaczy to, że się nie przejmują. :) W tabelce “dobre” średnie przyrosty wyświetlają się na zielono. Kiedy taki przyrost spadnie poniżej 20 gram, wyświetla się na żółto, a kiedy spadnie poniżej 16 gram – na czerwono (można wpadać w panikę :).

A tutaj Tata opisuje, jak zrobić taki fajny wykres. :)

20 mar 2009   Komentarze (1)

Wyścig o Złote Kalesony!

Jakiś czas temu (w lutym gdzieś tak), w ramach wizyty kontrolnej pani doktor – pediatra wyraziła uwagę, że coś wolno rosnę. Kazała Rodzicom wagę kontrolować, i w razie, gdybym nadal rosła za wolno – zgłosić się do niej. Rodzice oczywiście przejęli się strasznie, co dziwi o tyle, że obydwoje są raczej niskopienni. :)

Mama wypatrzyła w internecie i nabyła bardzo fajną wagę (żeby nie musieć latać do przychodni na każde ważenie). Oczywiście Tata mój nie byłby sobą, gdyby nie zamienił poważnej w sumie sprawy w abominację i robienie sobie przysłowiowych “jaj z pogrzebu”. :> Najpierw urządził wspomniany w tytule wyścig, mianowicie – zaczął ważyć również… nasze koty.

Tablica wyników

Tablica wyników

Obecnie trwa więc (nomen omen) zażarta rywalizacja, kto kogo w wadze prześcignie. :) Później zaś przysiadł i napisał mały automat, który rysuje wykres naszych zmagań. Efekty można zobaczyć poniżej. :]

Na wykresie ciemniejsze linie (np. “Maja sr.t.”) oznaczają średnią z ostatnich siedmiu dni – taką namiastkę linii trendu. :)

EDIT: A jeszcze mi Tata napisał tabelkę!

W tabelce “ostatni” to przyrost wagi z ostatniego ważenia, kolejno “4 dni”, “7 dni” i “30 dni” to średnie przyrosty wagi z ostatnich 4, 7 i 30 dni.

Rodzice oczywiście strasznie się przejmują, kiedy przez parę dni “przyrastam” o całe 2 gramy, i cieszą się jak głupi, kiedy rosnę sobie po 40 gram na dobę parę dni pod rząd. :) Teraz możecie poprzejmować się razem z nimi. :] (Teoria mówi, że dla mojego wieku norma wynosi ok. 30 gram na dobę, ale pani doktor (inna) powiedziała, że dopóki nie spada poniżej 20-16 gram na dobę, to nie ma się czym przejmować.) Wykres jest stale aktualizowany, więc zawsze możecie wrócić do tego wpisu i zobaczyć, jak się sprawy mają. Z okazji prześcignięcia kotów w wadze planowana jest mała feta. :]

16 mar 2009   Komentarze (15)

Raport #1

Zbiegło się kilka okazji – skończyłam 6 tygodni, przekroczyłam 5 kg żywej wagi i jest akurat okrągła data 1 marca – stąd też postanowiłam sporządzić krótki raport, podsumowanie takie.

Mam już 6 tygodni!

Mam już 6 tygodni!

Trochę z tych sześciu tygodni spędziłam jeżdżąc do rozmaitych lekarzy:

Daleko jeszcze?

Daleko jeszcze?

Byłam też w Zakopanem!

Zakopane, Zakopane.

Zakopane, Zakopane.

Eee, tak na prawdę, to nasza rodzima Kopa Cwila. :) Ale bardzo mi się podobało. Muszę sobie zapamiętać, żeby kiedyś Tatę na deskę wyciągnąć, o ile mi Tata nie zwapnieje do tego czasu.

W moim wózku zalągł się Mroczny Pasażer:

tis is how i roll, hoomin

tis is how i roll, hoomin

Przez te 6 tygodni nauczyłam się już ładnie machać głową:

Suchego przestwór oceanu.

Suchego przestwór oceanu.

Bardzo polubiłam kąpiółki!

Mrr.

Mrr.

Znacznie rozszerzyłam repertuar min:

Ebłe!

Ebłe!

Opanowuję też trudną sztukę kamuflażu:

Znajdź Maję na obrazku. :)

Znajdź Maję na obrazku. :)

Umiem też już się uśmiechać! :) To do następnego raportu za miesiąc!

Cześć! :)

Cześć! :)

PS. Więcej moich zdjęć można obejrzeć tutaj.

1 mar 2009   Komentarze (6)