Styczeń 2009- archiwa
Nareszcie w domu!
“Nadejszła wiekopomna chwila” – wreszcie wróciłam z rodzicami do domu. :) Czemu tak późno? Nie bardzo mam ochotę o tym opowiadać – nie to, że to jakieś traumatyczne przeżycia, po prostu założyłam sobie, że ten blog ma być na wesoło, a akurat ostatni tydzień szczególnie wesoły nie był.
Tak na szybko, żeby oszczędzić Tacie opowiadania wszystkim w kółko tego samego – byłam dłużej w szpitalu. Najpierw byłam dłużej w jednym szpitalu, bo musiałam dostawać antybiotyk. Nie żeby coś mi było, raczej po to, żeby nic się nie przyplątało. Ale pięć dni w plecy jak nic. Pod koniec antybiotyku w jednym szpitalu pani doktor dopatrzyła się, że MAM WGNIECIONĄ GŁOWĘ!!! (I tu wszyscy dorośli dostają palpitacji. :] ) Oczywiście nie było to nic poważnego, bo my, niemowlaki, mamy dość plastyczne kości i takie rzeczy się zdarzają. Na wszelki wypadek skierowano nas jednak do drugiego szpitala, żeby spece od wgniecionych głów się wypowiedzieli. W drugim szpitalu stwierdzono, że mam ZŁAMANIE KOŚCI CIEMIENIOWEJ CZASZKI!!! (Dorośli ponownie dostają palpitacji, dziękuję. :) Dla świętego spokoju lekarze postanowili naprawić mi wgniecenie (fachowo nazywa się to “wygłobienie”, to dla Cioci Som ;), zrobiono mi jeszcze tomografię komputerową, i heja na stół. :] Zabieg był krótki, łatwy i przyjemny (dla chirurga, bo ja spałam), musiałam tylko zostać jeszcze trzy dni w szpitalu (oczywiście rodzice zostali razem ze mną) i już po krzyku. Za parę dni pojadę tylko na zmianę opatrunku, potem jeszcze na zdjęcie szwów i to zasadniczo wszystko. Rodzice opowiedzą osobiście o szczegółach, jak już przestaną na dźwięk słów “publiczna służba zdrowia” dostawać piany na ustach. ;)
W domku jest fajnie. :) Mam swoją koję ze sztormdeską (rodzice mówią na nie “łóżeczko” i “przewijak”), koty stąpają na paluszkach za drzwiami, no i rodzice tak fajnie panikują, jak trzeba cokolwiek ze mną zrobić, w rodzaju kąpieli. :) Poza tym spokój, cisza, przerywana jedynie monotonnym stukaniem klawiszy, no i nikt już mną nie pomiata, igłami nie kłuje, nie bada szkiełkiem i okiem. Czuję, że mi się tu spodoba.
Chcę też złożyć tyleż spóźnione, co szczere życzenia wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziadka moim Dziadkom i Pradziadkowi. Miałam już wszystko obmyślone, niestety Tata wpadał do domu tylko na chwilę i nie miał czasu przysiąść do komputera (co, wziąwszy pod uwagę, jakie ma zazwyczaj priorytety, oznaczało, że faktycznie nie miał czasu ;). Drodzy Dziadkowie! Wiercę się i kręcę z niecierpliwości (umiem już dość dobrze się wiercić), kiedy się spotkamy i poznamy. :)
27 sty 2009 Komentarze (2)
Dzień Babci!
Korzystając z faktu, że prowadzę bloga, chciałabym tą drogą złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji Dnia Babci! :) Życzenia składam moim dwóm Babciom, trzem Prababciom i Prababci honoris causa, Niani. Wszystkiego najlepszego, drogie (Pra)Babcie! Mam nadzieję, że już niedługo się zobaczymy i poznamy bliżej.
Ponieważ mam całe 6 dni i niejakie trudności z opanowaniem własnych kończyn, o sporządzeniu właściwych laurek nie mogło być mowy. Przepraszam, obiecuję poprawić się w przyszłości, może już za rok. :) Przepraszam również za moich rodziców, co to nie podzwonili do wszystkich Babć i Prababć, ale są trochę zalatani (to przeze mnie! :), no i to ciapy są. :] Obiecuję, że się za nich wezmę i też się poprawią. ;)
Tym razem, wyjątkowo zamiast laurek, zdjęcie mojego najpiękniejszego (uwiecznionego) uśmiechu, z dedykacją dla Babć!
21 sty 2009 Komentarze (2)
O czym będzie ten blog
Pomysł na opisywanie swoich przygód zerżnęłam bezczelnie od Lenki – córki przyjaciółki moich rodziców. Lenka przy niewielkiej pomocy swojej Mamy co miesiąc przysyła nam prezentację w PowerPoincie ze swoimi zdjęciami oraz dowcipnym opisem swoich dokonań. Moim rodzicom strasznie się te comiesięczne raporty spodobały, tylko Tata mój na wspomnienie o PowerPoincie zaczął coś marudzić o spisku korporacji, zwycięstwie marketingu nad funkcjonalnością i Babilonie. Postanowiłam więc pójść z duchem czasu i wydębiłam od Taty bloga. Też marudził, ale mniej. :)
Na blogu planuję umieszczać wpisy dokumentujące moje boje z rzeczywistością. :) Dokumentacja będzie bardziej zdjęciowa niż tekstowa, wpisy będą się pojawiać co kilka tygodni, o ile rodzicom starczy zapału. :]
Z myślą o czytelnikach, którzy przedkładają email nad RSS (albo wręcz nie wiedzą, co to jest RSS :), w prawym dolnym rogu jest formularzyk do wpisania adresu email. Po podaniu tegoż trzeba jeszcze potwierdzić subskrypcję (klikając na linka, który przyjdzie w pierwszym mailu) i od tej pory będą przychodzić powiadomienia o nowych wpisach na moim blogu!
18 sty 2009 Komentarze (1)
Witaj świecie!
Witam. Nazywam się Maja i urodziłam się dzisiaj o 14:05. Ważę 4260 g, mierzę sobie 53 cm, według różnych wersji dostałam 9 albo 10 punktów w skali Apgar (moja Mama twierdzi, że 9, w karcie mam wpisane 10). Ze śmiesznych rzeczy, na dzień dobry złamałam sobie obojczyk! :) Podoba mi się panika, w jaką wpadają dorośli na dźwięk słów “złamany obojczyk”, niestety przy bliższym poznaniu sprawy okazuje się, że to żaden ewenement, zrasta się samo z siebie i w miarę szybko. Ale przynajmniej wejście miałam mocne. :]
Póki co, tego bloga pisze za mnie Tata. Tata zasadniczo idei blogów nie rozumie i nie popiera, ale uznał, że to nie powód, żeby od razu dziecku startu w blogosferze odmawiać. :] Mój Tata z zawodu i usposobienia jest adminem, więc z jego strony literackich wyżyn spodziewać się nie należy. Mama też się zadeklarowała, że pomoże pisać, więc może nie będzie tak tragicznie. :)
Korzystając z faktu, że mam swoje miejsce, dziękuję wszystkim, którzy przysyłali gratulacje mojej Mamie i mojemu Tacie (który z okazji moich urodzin nauczył się wysyłać MMSy :). O ile Mamie gratulacje należały się ze wszech miar (trzy godziny skurczów partych, bez znieczulenia, bez słowa skargi), o tyle nie do końca wiem, czemu to jemu gratulowaliście, w końcu to nie on rodził (nawet obojczyka nie złamał!), ale niech tam, rozumiem, że taki zwyczaj. :)
Dzięki raz jeszcze, i do przeczytania!
15 sty 2009 Komentarze (4)





