Losowy obrazek... odśwież, a zobaczysz inny!

Klockowo

Nareszcie! :] Nareszcie opanowałam, o co chodzi z tymi klockami. :)

Klocek do klocka...

Klocek do klocka...

Proszę. :]

Tada! :)

Tada! :)

Oczywiście na większe formy jeszcze przyjdzie czas. ;)

21 sie 2010   Komentarze (1)

Grajmy Panu na kotu

Miło, kiedy kot się ciebie słucha. Ale jeszcze milej słucha się kota! :)

Treningu z użytkowania kota ciąg dalszy. Lekcja kolejna – rozmruczanie. Nie bardzo kojarzyłam, o co chodzi, więc Tata mi zademonstrował. Najpierw należy rozmruczyć kota poprzez smyranie:

Maść na koty, maść na koty!

Maść na koty, maść na koty!

Następnie przykładamy ucho do kota i słuchamy, czy zaskoczył:

Wyciągamy kota z płoty...

Wyciągamy kota z płoty...

Jeśli mruczy, to dobrze!

...i oszczędnem ręki ruchem drapujemy go za uchem!

...i oszczędnem ręki ruchem drapujemy go za uchem!

Entuzjazm okazujemy powściągliwie. Koty, którym wydano okrzyk radości tuż koło ucha, biegną daleko.

19 sie 2010   Komentarze (0)

A ty noś długie wąsy jak my!

Przy okazji malowania kredkami wpadłam na pomysł żeby sprawdzić, jak mi będzie z wąsami.

Może być?

Może być?

Dobrze mi będzie, nie?

:{

:{

Może zostanę prezydentem? :)

17 sie 2010   Komentarze (3)

Kanapki

Babcie coś ostatnio narzekały, że nie jem kanapek. Proszę bardzo – jem kanapki:

Mniam?

Mniam?

Na razie jem tylko kanapki, których nie potrafię rozmontować (np. takie sklejone pastą jajeczną)…

Mniam!

Mniam!

…a te z szynką nadal prewencyjnie rozkładam na czynniki pierwsze. W końcu nie wiadomo, co jeszcze, poza szyneczką, moi Rodzice mogli wsadzić do takiej kanapki. Może ów wstrętny nocnik? Sprawdzajcie swoje kanapki!

15 sie 2010   Komentarze (2)

Nowy kot w rodzinie!

Niestety, nie do końca jest on mój ten kot. :( Jest on Babci Zosi, więc niby też mój, ale jednak do tego kota trzeba dojeżdżać. Za to bardzo fajny jest ten kot! :) Drodzy czytelnicy – oto kotka Paprotka! (Czworonożne stworzenie po lewej.)

Kotek! :D

Kotek! :D

Może ja wstanę i rozwieję wszelkie wątpliwości:

O tu kotek!

O tu kotek!

Kotka Paprotka bardzo lubi ze mną się bawić (Tata mówi, że jej to przejdzie…), a nawet jak Paprotka się zmęczy, to jeszcze fajniej można pobawić się z Babcią Zosią! :)

Płynie łódź moja wzburzonym morzem!

Płynie łódź moja wzburzonym morzem!

Tak fajnie jest z Babcią Zosią, że czasami mam problemy z zachowaniem powagi należnej memu wiekowi i wykształceniu!

:D

:D

Co robić! To silniejsze ode mnie! :)

13 sie 2010   Komentarze (2)

Trampolinka!

Po tym, jak opanowałam chodzenie i bieganie, przyszedł czas na trzeci wymiar – uczę się skakania! :] Trudno się skacze. Znaczy, skacze się łatwo, ląduje się trudno. :/ Na szczęście, przy okazji wizyty w sklepie z różnymi dziwnymi rzeczami, miałam możliwość skorzystania z trampolinki! :) Na trampolince można bezpiecznie przetestować różne koncepcje dotyczące skakania, w szczególności zaś ostatniej fazy lotu. :] Bardzo polecam!

Najpierw odbicie...

Najpierw odbicie...

...potem ciężko opanować emocje! :D

...potem ciężko opanować emocje! :D

...a potem lądowanie z telemarkiem. :)

...a potem lądowanie z telemarkiem. :)

11 sie 2010   Komentarze (2)

Technika w służbie człowieka

Sporo się działo ostatnio, na pisanie nie starczyło już czasu… :| Postaram się trochę to nadrobić! Tym razem krótka forma, ale za to kilka wpisów. :]

Bardzo lubię oglądać bajki. Rodzice niecnie wykorzystują moją niewinną słabość! już to karmiąc mnie mdłymi zupkami, których świadomie w życiu bym nie ruszyła!, już to próbując zmusić mnie do innych rzeczy… Różne rzeczy zrobię dla bajki, ale są pewne granice!

Normalnie, nie mają już żadnych keine grenzen!

Normalnie, nie mają już żadnych keine grenzen!

Tej nie zrobiłam. :] Umówmy się, że idea nocniczka mnie nie porywa.

9 sie 2010   Komentarze (4)

Sportowy weekend

Ja chyba nie będę sportową dzidzią…

W sobotę Rodzice wyciągnęli mnie na basen. Nie podobało mi się za bardzo, bo basen duży, ja mała, woda mokra, do dna kawał drogi (nawet Tata drobił jak baletnica!). No może pływanie w kółku za piłeczką było w miarę fajne. Ale reszta nie. Nie wiem, czy dam się skusić na powtórkę. :/

Trochę głęboko... :(

Trochę głęboko... :(

Płynę do piłeczki!

Płynę do piłeczki!

Ha! :)

Ha! :)

A dzisiaj byłam na rowerze z ciocią Ewą, wujkiem Adasiem i Rodzicami. Na początku było nawet fajnie, ale Tata tak jakoś nudno jechał, że zaczęłam przysypiać… Trochę było niewygodnie spać w foteliku, więc opierałam się Tacie o ręce, Tata nawet coś tam krzyczał, ale też raczej usypiająco… No jedyne co fajne w tych rowerach, to dzwonienie dzwonkiem. :) Ale cała reszta – cokolwiek przereklamowana.

Siedzi się fajnie, śpi się kiepawo.

Siedzi się fajnie, śpi się kiepawo.

Cały ten sport to chyba jednak nie dla mnie…

18 lip 2010   Komentarze (3)

Piaseczkowo

Jak niektórzy już pewnie wiedzą, byłam troszkę chora. Najwyraźniej lądowe życie mi nie służy. :| Na szczęście bardzo szybko mi przeszło, i nawet w sobotę byłam z Mamą i z Nianiem na plaży! :) Niestety nie nad morzem, tylko nad Wisłą. Co tu dużo mówić, piaseczek jakby nie ten, a woda? Nawet Rodzice nie pamiętają, żeby ktokolwiek wchodził do Wisły w celach innych niż samobójcze, a przecież to już raczej starzy ludzie są!

Plażowiutko

Plażowiutko

Ja chcę nad morze!

13 lip 2010   Komentarze (0)

I znów w głębi lądu…

…ale zanim pogrążę się w szarzyźnie dnia codziennego w Stolicy, relacja z ostatniego tygodnia pobytu nad morzem! :)

Sobota

Jeździmy cały dzień za rowerzystami. Znaczy, nie wszystkimi, tylko naszymi znajomymi. W efekcie kończymy dzień w posiadłości cioci Lusi i wujka Pawełka, gdzie znowu mogę sobie hasać swobodnie. :)

:)

:)

Hasam z Babcią Krysią! :)

Hasam z Babcią Krysią! :)

Niedziela

Wreszcie porządna pogoda! Tacie lekko nabrzmiewa “żyłka keszowa”, ale wraz z Mamą bierzemy go pod pachę i niesiemy na plażę . :] Przez cały dzień hasam intensywnie w piaseczku! :D Do tego Rodzice wreszcie odpalają basenik, więc w razie potrzeby lub zachcianki moczę się i suszę na przemian. Basenik podoba się nie tylko mi – co jakiś czas nachodzi mnie w baseniku niejaki Kuba. Nie powiem, żebym była zachwycona takim spraw obrotem, ale cóż, nie każdy ma basenik, a podzielić się wypada. Czasem, po bardzo intensywnym hasaniu w piaseczku, zamieniam się! :O Nie w Mumaka jednak, a w całkiem inne stworzenie – Flądrę Pustynną! Niestety, Flądry Pustynne są bardzo płochliwe i uwiecznić takowej nie udaje się.

Moja rada - nie jedzcie piachu. :6

Moja rada - nie jedzcie piachu. :6

Relaks w baseniku...

Relaks w baseniku...

Z Kubą. :)

Z Kubą. :)

Poniedziałek

Pogoda jakby gorsza, co oznacza jedno – dzisiaj Tata znowu nas gdzieś wywiezie. :| Mieliśmy jechać prosto do Wejherowa, ale Tata wyśledził dwa świeżutkie kesze w okolicy, więc od razu zbaczamy na drogi 38-mej kategorii odśnieżania. :/ Najpierw trafiamy do dworku w Bychowie. I są tam różne zwierzątka! :D Kaczki, gęsi, owieczki, świnki, króliczki i kury i gołębie! :D Z tych wszystkich nie umiem mówić tylko jak gęsi, króliczki (bo one nie mówią!) i kury i gołębie. Najbardziej podoba mi się baran (taka owca z rogami) – jako jedyny mówi! :) I nawet gadamy sobie – on mówi “mee” i ja mówię “mee” i tak dłuższą chwilę. :) Niestety reszta zwierzaków nie jest tak rozmowna, może z wyjątkiem kaczek, ale trochę je zagłusza baran. :) Jak już się nagadałam, idziemy do fajnego parku i jest w nim plac zabaw, na którym trochę sobie hasam, a w tym czasie Tata wygrzebuje kesza i nawet pozwala mi wybrać sobie fant na wymianę! :) Wybieram sobie samochodzik, bo mam ostatnio małą słabość do samochodzików. :] A potem jedziemy na takie straszne pole z wiatrakami i kamykami, gdzie strasznie wieje, ja zbieram kamyki, a Mama szuka kesza. Jak już znalazła, to jedziemy do Wejherowa, ale po drodze jeszcze wpadamy na farmę strusi w Kniewie. Strasznie wielkie są strusie! :O Trochę się ich boję, bo są wyższe niż ja i Tata razem wzięci! I jeszcze jest tam osiołek (wiem, jak mówi osiołek!), i koniki (wiem, jak mówią koniki!), i lamy (nie wiem, jak mówią lamy, ale Tata mówi, że się zapluwam, i że jest ok), i kozy (Tata mówi, że to rozsądne przybliżenie owieczek i że się dogadam). W Wejherowie jemy pyszny obiadek – dostaję swojego pierwszego kotleta zupełnie na wyłączność! :]

Zwiedzamy barana!

Zwiedzamy barana!

A tam są króliczki!

A tam są króliczki!

Zdjęcie poglądowe - tak wygląda króliczek

Zdjęcie poglądowe - tak wygląda króliczek

Sama z Madzią, Rodzice keszują...

Sama z Madzią, Rodzice keszują...

Strusie! :O

Strusie! :O

I kozy. :)

I kozy. :)

Lansik w Wejherowie. ;)

Lansik w Wejherowie. ;)

Wtorek

Plaża! :D Cały dzień hasam w piaseczku i w baseniku, który tym razem mam na wyłączność. :] Flądry Pustynnej nadal nie udaje się uwiecznić.

Wiatr od morza!

Wiatr od morza!

Środa

Jedziemy na Hel zwiedzać foki! :) Już wcześniej wiedziałam, co to są foki, i nawet trochę umiałam mówić jak foka (trudno było się nauczyć, bo Rodzice mylili się w zeznaniach). Strasznie fajne są foki! :D Nie mogę się wprost napatrzyć, jak sobie pływają pod wodą (z wyjątkiem jednej, która opala twarz). :) Foki nie są jakoś szczególnie gadatliwe (mimo że próbuję zagaić), ale koniec końców wraz z Rodzicami udaje się ustalić wspólną wersję, jak mówią foki. :] Po fokarium idziemy do muzeum, w którym jest mnóstwo starych łódek i nudno jest przeraźliwie! :( Trochę marudzę, aż w końcu Tata mięknie i idziemy na spacerek nad morze. Niestety, nie jest mi dane pohasać w piaseczku! :( Rodzice biorą się za zwiedzanie baterii Laskowskiego (takie wielkie betonowe coś w ziemi) i szukanie kesza, a ja znowu nudzę się koszmarnie. :|

Oglądamy foki! :)

Oglądamy foki! :)

Zdjęcie poglądowe - tak wyglądają foki

Zdjęcie poglądowe - tak wyglądają foki

W Muzeum Rybołówstwa...

W Muzeum Rybołówstwa...

Zwiedzamy baterię Laskowskiego...

Zwiedzamy baterię Laskowskiego...

...zabytek, nie zabytek, pasionka musi być! :)

...zabytek, nie zabytek, pasionka musi być! :)

Czwartek

Plaża? Plaża? Nieee? Rodzice mnie ciągną na spacer… Tym razem nie do kesza, a do stadniny, gdzie są koniki! Niestety, koniki nie chcą ze mną rozmawiać, ale za to udaje mi się pogadać chwilę z kogucikiem. :] A jak mówi kogucik, to już mam opanowane od bardzo dawna, więc rozmawiamy raczej swobodnie. :] Po powrocie jedziemy na plażę – nie idziemy, a jedziemy, bo nie na naszą plażę, tylko na jakąś inną, na której, tak, zgadliście, jest kesz. :| Wieje na tej plaży przeokrutnie! Potem jedziemy jeszcze do pobliskiej Karwi, niby to na obiad, ale tak na prawdę znowu po kesza. Ileż można?

Z konikami! :)

Z konikami! :)

I z gąskami! :)

I z gąskami! :)

Wichura straszliwa!

Wichura straszliwa!

Zdjęcie bez sensu? A nie, Tata z keszem w reku czeka na odejście postronnych...

Zdjęcie bez sensu? A nie, Tata z keszem w reku czeka na odejście postronnych...

Piątek

Plaaaża. :] Hasam bardzo intensywnie. :D Kopiemy z Mamą doły i jest strasznie fajnie! :D Uwaga, uwaga! W ostatniej chwili udaje się uchwycić emanację Flądry Pustynnej! Nacieszcie swe oczy, bo prędko taka okazja się nie powtórzy! :)

I umiem już pić z kubka bez uszczelki! :)

I umiem już pić z kubka bez uszczelki! :)

Piasek wdziera się wszędzie...

Piasek wdziera się wszędzie...

Mój własny dół! :)

Mój własny dół! :)

Tak! Flądra Pustynna!

Tak! Flądra Pustynna!

Flądra Pustynna zaraz przed czmychnięciem...

Flądra Pustynna zaraz przed czmychnięciem...

Jaka flądra? :)

Jaka flądra? :)

Sobota

Wracamy. :( O dziwo, za dnia. :O Fajnie nawet, mogę sobie pooglądać świat za oknem… Przysypiam na autostradzie. Jak Tata to robi, że nie przysypia? Nabieram podejrzeń, kiedy na wydawałoby się zwykłym postoju Rodzice znajdują kesza… :/ Na kolejny postój zatrzymujemy się przy ogromnym zamku! :O Przynajmniej Rodzice nie udają, że to niechcący. :] Ruszamy na zwiedzanie, i nie uwierzycie! W środku zamek jest chyba jeszcze większy niż na zewnątrz! :O Po obejrzeniu dawnego kościoła wspinam się (przy niewielkiej pomocy Taty) po schodkach i potem mogę sobie ganiać po takich fajnych krużgankach, w których wszyscy walą się w głowę o sufit tylko nie ja! :D I jeszcze są tam okienka, przez które z samej góry widać wnętrze kościoła i ludzi, którzy go zwiedzają! I jest jeszcze wieża, ale niestety Rodzice nie pozwalają mi tam wejść, bo schody są bardzo strome. :( Fakt faktem, że jak Tata wrócił z wieży, to sapał jak foka. :/ Potem idziemy sobie jeszcze na spacerek wokół zamku, “przypadkowe” znalezienie kesza w ramach spaceru nie robi już na mnie wrażenia. :| A potem znowu jedziemy, trochę się bawię z Mamą, trochę przysypiam, i już domek! I koty stęsknione! :D I wiem, jak mówią koty! :D

Z Mamą przed zamkiem w Radzyniu Chełmińskim

Z Mamą przed zamkiem w Radzyniu Chełmińskim

Duszek! :)

Duszek! :)

Dwa duszki! :)

Dwa duszki! :)

Z Tatą i z zamkiem...

Z Tatą i z zamkiem...

I to by było na tyle… Mam nadzieję, że wkrótce znowu gdzieś pojedziemy! :)

4 lip 2010   Komentarze (2)