Zapomniałem chyba we wstępie – na tym blogu nie będę pisał tylko o tym, co zrobiłem. Mam zamiar pisać również o tym, co chcę zrobić. Liczę głównie na efekt mobilizujący, wynikający z dopingu czytelników i samego faktu, że zamiar został publicznie ogłoszony. :)
Bardzo lubię podróżować, poznawać nowe miejsca, oglądać świat. Problemem jest właśnie mobilizacja – zazwyczaj do każdej wyprawy, bliższej czy dalszej, podchodzę jak pies do jeża, a planowanie ciągnie się latami. Często też nie mam pomysłu, gdzie i po co właściwie by się wyprawić. W takich sytuacjach doskonałe są wszelkie Korony, czyli listy czegoś wyróżniającego się do zdobycia.
W Szkocji mają fajnie, bo mają Munros – listę szczytów przekraczających 3000 stóp, obwarowanych dodatkowymi warunkami. Lista liczy sobie gdzieś pod 300 sztuk, więc jest co łazić, no i do tego zwiedza się Szkocję – jak dla mnie, najwspanialszy kraj świata. :] (O polskim podejściu, nomen omen, do Munros, można poczytać na bardzo fajnym blogu – 3000 stóp).
Polacy nie gęsi, więc mamy swoją Koronę Gór Polski (link poprawiony) – listę najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich Polski, z dodatkowym zastrzeżeniem – na każdy ze szczytów prowadzi znakowany szlak turystyczny.
Są też listy nieco mniej ambitne, co nie znaczy, że mniej fajne – jak chociażby geocachingowa Korona Trójmiasta, którą zdobyć kiedyś zamierzam, albo wymyślona niechcący przeze mnie Korona Hiszpańskich Dziewczyn, której zdobyć raczej nie będę miał okazji, ale chętnie uhonoruję zdobywców (szczegóły w komentarzu do tego wpisu).
Najbardziej dla mnie pociągająca z list górskich jest lista najwybitniejszych szczytów Polski, przy czym mianem “wybitności” określa się tu Minimalną Deniwelację Względną. (W dużym skrócie – MDW to wysokość bezwzględna od przełęczy dzielącej szczyt od najbliższego wyższego szczytu, w praktyce góry “wybitne” to zazwyczaj ten najbardziej “wystające” z otoczenia, nie koniecznie najwyższe). Miłą cechą tej listy jest też to, że niewiele w niej szczytów w Tatrach – górach, do których osoby z moją kondycją i tuszą raczej nie powinny się zbliżać. :) Póki co, dwa z czterech szczytów w Tatrach są turystycznie niedostępne, ale zanim przełażę resztę z listy, może otworzą. Tak, zamierzam zdobyć wszystkie szczyty z listy, o ile oczywiście życia mi starczy. :] Żeby nie było za łatwo, zaczynam od teraz, więc szczyty zdobyte przed powzięciem postanowienia się nie liczą (aż dwa, Śnieżka i Trzy Korony).
Do zobaczenia na szlaku. :)