CHDK + stary aparat Canon = animacja poklatkowa dla ubogich
Zachód słońca. Chmury nad sawanną. Ruch uliczny. Pleśniejące ciasto. Roślinki obracające się ku światłu. Te wszystkie zjawiska w mądrych programach na Discovery są ukazywane przy pomocy animacji poklatkowej. Animacja taka w skrócie polega na wykonywaniu zdjęć co jakiś czas (dłuższy niż normalna klatka filmu, czyli 1/25 sekundy w warunkach europejskich), po czym zdjęcia te są sklejane jako klatki filmu i dzięki temu ukazują zjawisko w przyspieszonym tempie.
Właśnie zrobiłem sobie coś takiego w domu. :] A ile zabawy przy tym miałem, to moje. :D
Do animacji poklatkowej przymierzałem się od jakiegoś czasu, konkretnie – odkąd Maja zaczęła pełzać po podłodze. Niestety, póki co pełza w tempie dryfu kontynentalnego, więc jej dokonania uwiecznione na zwykłym filmie trwałyby godzinami i po prostu chciałoby się wyjść z kina. ;) Co innego zostawić Maję na podłodze – powiedzmy – na pół godziny i robić zdjęcia co sekundę – wtedy dopiero właściwie można by ocenić dynamikę jej ruchu. :]
Najprostsze wydało mi się użycie webcama – z natury rzeczy jest już podłączony do komputera, wystarczy tylko jakieś utyliszcze, które będzie robiło zdjęcie co jakiś czas i voila – animacja poklatkowa jak się patrzy. Rozwiązanie takie miało też tą zaletę, że nie wymagało wkładu finansowego – posiadałem webcama, wygrałem kiedyś kamerkę Creative’a na jakiejś konferencji i jak dotąd kurzyła się w szufladzie. Osiągi kamerki przeszły wszelkie moje oczekiwania – zarówno filmy, jak i zdjęcia nią wykonywane były wstrząsająco złej jakości, i to nawet po zmniejszeniu rozdzielczości do minimalnej – (160 x 100 – dzisiaj awatary mają więcej :> ). Webcam wylądował z powrotem w szufladzie, a ja nie mogłem wymyślić – po jaką cholerę Creative firmuje swoją nazwą taki szit? (Dla ciekawych – sprawdziłem, ów twór nazywa się Creative Live! Cam Vista IM – jeśli ktoś kiedyś będzie chciał od was za to pieniądze, uduście go kabelkiem.)
(Dla posiadaczy lepszych webcamów – rzućcie okiem na to. :) Po co komu Wii? ;)
Kiedyś o oczy obiło mi się CHDK – rozwinięcie firmware’u dla aparatów kompaktowych Canona. Wtedy się nie zainteresowałem (bo na codzień używam Panasonica FZ30), ale teraz buchnąłem aparat Melulu i dalejże sprawdzać, czy aby firmware w nim gada z CHDK. :) Nie będę opisywał procesu instalacji CHDK – jest już dość dobrze opisany na podanej stronie, po uważniejszym wczytaniu się nie przedstawia większej filozofii. Po co to wszystko? CHDK, poza odblokowaniem kosmicznych wprost możliwości kompaktów Canona :> , pozwala również wykonywać na aparacie… skrypty. :) Stąd już prosta droga do robienia zdjęć co zadany okres czasu (przykładowy skrypt do animacji poklatkowej – tutaj). Skrypty użytkowników CHDK pozwalają na o wiele więcej, niż animacja poklatkowa – tutaj znajduje się próbka możliwości.
Poniżej pierwsze podejście – ujęcie z mojego okna na niebo i chmurki. :) Zdjęcia były wykonywane co 5 sekund przez niewiele ponad godzinę. Użyłem najprostszego skryptu, który po prostu robił zdjęcia co zadany okres czasu. Są też skrypty automagicznie wydłużające czas naświetlania, dzięki czemu zdjęcia dziennie płynnie przechodzą w nocne, ale nie chciało mi się już kombinować, zaś pierwsza próba całkowicie rozładowała baterie w Canonie. :)
Teraz tylko kupić baterie i zaczaić się na Majkę. :)
Tagi: chdk, dyi, time lapse





Czerwiec 5th, 2009 at 11:34
Wow ! bebe, to jest po prostu fantastyczne ! :)))) Musze, po prostu musze zrobic cos takiego w domu :D
Czerwiec 23rd, 2009 at 23:07
A w roli glownej Ksiezyc z brzuchem? ;) Kup se zasilacz.
Czerwiec 23rd, 2009 at 23:28
Oryginalny zasilacz ACK600: 200 zł.
Nieoryginalny zasilacz: 40 zł.
Płonący aparacik: bezcenny. ;)
A tak serio – zasilacz miałby sens, gdyby planował robić takie filmy częściej. A nie planuję.